start opowiadania s/y Sandy Ann - rejs po Adriatyku (środkowa i południowa część wybrzeża)
|
|
s/y Sandy Ann - rejs po Adriatyku (środkowa i południowa część wybrzeża) |
|
|
|
|
Jak wychylamy się zza osłony ścian wyspy dmucha nam w nos całkiem, całkiem. Bardzo ładna falka. Znaczy będzie zabawa. Komunikaty meteo podają ostrzeżenia, burze, jugo. Jak się rozwieje sztormowe jugo to lepiej stać w porcie zapewniającym dobre schronienie i na tyle dużym aby nie zabrakło atrakcji turystycznych - jugo potrafi trzymać trzy dni. Kierujemy się do Splitu. Morze kudłaci się bardzo ładnie, nocne burze rozbujały nieco Adriatyk. Refujemy grota. Załoga wylega na pokład, nie ma chętnych na delektowanie się falowaniem w koi. Śniadanie na pokładzie - sucharki i nutella. Jak zwykle w takich sytuacjach stare "wilki morskie" raczą nowicjuszy kawałami o pawiach rzucanych z fantazją kapitańską, panoramiczną i na wielorybka. Ruszają opowieści o tym kto i jak chorował i różne zabawne historie z tym związane - a trochę się już tego nazbierało... Magda, Eligiusz i Beata trzymają się dzielnie ale deklarują, że pod pokład nie pójdą - bo tu jest świeże powietrze i tak sympatycznie. No tak o obiedzie można zapomnieć. Marcin oddaje Neptunowi daninę, też się dzielnie trzyma poza tym. Robi na dole nawigację i wychodzi od czasu do czasu przewietrzyć żołądek :) Wszystkim podoba się jazda na fali. Gdy wchodzimy w pierścień wysepek i odkładamy się na pełny kurs jacht zaczyna stateczniej przechadzać się po falach. Około południa wiatr gaśnie, trzeba podróż kończyć na silniku. Meldujemy się w marinie, zaraz w lewo za główkami Splitu. Wszystkie keje zapchane, pracownik ACI wskazuje nam miejsce w głębi szpaleru jachtów. Ruch jak na autostradzie, wyczekujemy na wolną drogę do naszej rynny. Parkujemy obok Polaków. Krótkie krzątanie wokół podłączenia jachtu do dostępnych źródeł: energii i wody. Mariusz z Marcinem sprawiają się dobrze, wcale nie muszę przypominać o różnych sprawach koniecznych do załatwienia po zacumowaniu. Ruszamy na prysznice, porcja porannej toalety bez ograniczeń ciepłej wody (ograniczenie wynika tylko z wytrzymałości kciuka - czasowy wyłącznik - i zaciętości) zawsze przyjemnie nastraja. Cały opis rejsu znajduje się na stronie www.bear.komrel.net |
|