|
W ciepłym domu spoglądam przez okno - Hen na horyzoncie wiatr goni obłoki... Pędzą jak szalone po pagórkach lodowca Wzburzone ciemne rumaki. Pod oknem wirują jesienne liście - Czerwone, brązowe i żółte. Niesie je na miejsce spoczynku Powietrzny listonosz. Przyroda umiera! Tam, za horyzontem, gdzieś daleko Złości się wielka woda. Zda się, że słyszę ryk fal - Potworów morskich co pożerają plażę - Wściekłość i łoskot huk ogłuszający... Pienią się ze złości. Wszędzie biała, słona piana... Nie chcemy zimy! Znikły białe żagle - Tam w portach na swych leżach Zasypiają, By wiosną powrócić do życia. W mym sercu tęsknota... Nic to! Za rok jeszcze raz popłyniemy - Na białych skrzydłach poniesie nas Powietrzny listonosz. [autor - Michał Szepietowski] |