|
Oprócz szkoleń wciąż coś się dzieje. Ludzie podróżują, żeglują i oczywiście pracują. Odwiedziło nas kilka osób, kilka telefonowało. Mors wreszcie poprawiony – Remek przerobił prześlicznie kosz dziobowy i wzmocnił achterpik (Remku przyjmij gorące podziękowania!), Jacek „załatwił” beton (także gorące dzięki! I robi nowe okno) wreszcie ja z Kalim poprawiliśmy urządzenie sterowe. Adam walczy z nowymi listwami odbojowymi na Gigę. Kali przekazał także „garść” swoich zdjęć z Kenii, Egiptu, Korsyki i Ukrainy. Kali poza żeglowaniem podróżuje, jeździ różnorodnymi pojazdami terenowymi i nurkuje. 
Jego zdjęcia wkładam do galerii do zakładki z podróży – Kali. Natomiast Andrzej przysłał niedawno swoje wrażenia z rejsu do Kopenhagi.
Andrzej przysłał niedawno swoje wrażenia z rejsu do Kopenhagi. „Jacht typu Dromader ze stoczni Teligi. Mieliśmy kłopoty z zaworem od kibelka (trzeba było wymienić) a przede wszystkim z silnikiem. W Świnoujściu po kilku nocnych godzinach płynięcia w kanałach gdy silnik odmówił posłuszeństwa okazało się, że jest pęknięta głowica i olej mieszał się z wodą morską tworząc gęstą maź, która nie chłodziła silnika. Wymieniliśmy więc olej, aby silnika starczyło jeszcze na następne kilka godzin i popłynęliśmy. Nautycznie jacht prowadził się wybornie, dzielność znakomita. Do Kopenhagi mieliśmy baksztag 3-4B, musieliśmy jedynie pohalsować przy wejściu do Kattegat, ponieważ wiatr zmienił się na zachodni a dodatkowo trzeba było unikać toru wodnego. Mogłem się przekonać naocznie co oznacza "jak się ściemni to się rozjaśni". Pływanie nocne bardzo mi się podobało. Można było poćwiczyć locję i światła statków (w drodze lub nie). Bardzo ciekawe doświadczenie. W drodze powrotnej gdy wypływaliśmy z Kopenhagi nie wiało prawie nic. Ale jak się rozwiało - to warunki zrobiły się sztormowe w kilka godzin. Wiatr 8B i fala do 3-4m, szliśmy bajdewindem. I znowu - mogłem wypróbować w praktyce co czytałem o pływaniu na takiej fali. Ostatecznie zrobiłem 110 godzin, przy czym sporo w warunkach >6B. ASz” Z grupy osób które zaczęły kurs sterników jachtowych Andrzej i Mirek kończą wymagane staże. Mirek pływał na Pogorii :). Zdał także egzamin instruktorski na MIŻ-a w Skorupkach. Serdeczne gratulacje! Ten sam egzamin na MIŻ-a zdał także nasz dawny "kursant" Ignacy.
Janusz |